czwartek, 6 grudnia 2012

Tak jakoś sentymentalnie...

To będą moje czwarte święta w Anglii. Gdyby tylko była możliwość na pewno spędzalibyśmy je w Polsce. Niestety nie wszystko od nas zależy. 
To z pozoru bardzo radosny czas, choinka, ozdoby, prezenty, wspólnie spędzone chwile. Jednak tak bardzo żal, że w takim wąskim, malutkim gronie. Tu nie ma naszych rodziców, babci, nie ma mojego brata z rodziną, nie ma żadnej cioci, nie ma wujka, nie ma kuzynów, kuzynek... 
Nie przełamiemy się z nimi opłatkiem, nie zjemy wspólnej kolacji, nie będzie Pasterki, kolędowania...
Zawsze czegoś będzie nam brakować w tych dniach. 
To takie uczucie znane chyba tylko tym co wyemigrowali. 
...
A tak w ogóle czy nas tu jest na Wyspach coraz więcej czy mi się tylko wydaje?

 

Tak chyba los chciał, że my tu...a cała reszta 1600 km dalej.... 

Dobrze, że Mikołaj dzisiaj o nas nie zapomniał ;)

Aleks i Wojtuś o poranku. 

Jeśli dziecko śpi z nową zabawką w łóżku to chyba znaczy tylko jedno, że prezent jest idealny :D

 Obchodząc pierwsze święta tutaj, nie mieliśmy nawet choinki. Nie było nas na nią stać, a może były inne wydatki albo powody. Sama już nie pamiętam. Kiedy przyjeżdża się tylko z jedną walizką, wszystko jest potrzebne.

...

Tutaj nasze zeszłoroczne święta. Szkoda, że sprzedałam potem stoliczek z rozkładanym blatem...

Boże Narodzenie 2011
Boże Narodzenie 2011

Bardzo Wam dziękuję za tyle życzliwych słów, za komentarze, za maile.

Pozdrawiam
do następnego

K.

60 komentarzy:

  1. to rzeczywiście smutne, ale najważniejsze osoby w życiu masz przy sobie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. u Ciebie zawsze tak pięknie:) aż miło oglądać. Jeśli chodzi o Polaków na wyspach to nie mam pojęcia, tak naprawdę to jedni przyjeżdżają, jedni wracają (tak jak my), za kilka dni już będziemy w naszej ojczyźnie na zawsze, ach nie mogę się doczekać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjecia!!!
    Nie smuć się, ważne, że wszystkie Twoje chłopaki są przy Tobie ;)
    Znam to uczucie, też tak kiedyś na wyspach święta spędzałam ;( raz ściągnęłam rodzinę do siebie, to wpadli w wir i szał przecen ;), wiec w sumie tylko wigilia była taka polska, taka nasza ;)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Święta to wspaniały czas ,z jednej strony cieszymy się nimi , a z drugiej smucimy bo nie ma z nami osób , których byśmy bardzo chcieli żeby byli . Mojego Taty nie ma już 10 lat , a wydaje się jakby odszedł wczoraj ...podczas dzielenia się opłatkiem ja zawsze ryczę ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Tule mocno.. dobrze, ze bedziesz miala blisko siebie najblizszych sercu :-) a nie ma mozliwosci by rodzice przylecieli do was na swieta? buziam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. zapomnialam dodac ze fotki jak zawsze rewelacja :-) a chlopcy - cudowni :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie, swoją kochaną małą rodzinkę masz przy sobie, ale nie dziwię się też by mi było nie dokońca swojsko, bo to jednak Jedyne takie Święta w roku:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Radości Ci Kochana życzę z Twojej kochanej rodzinki i świąt z nimi spędzonych.
    Tęsknić się będzie, ale razem zawsze lżej :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz, chyba nie ma w tej chwili w Polsce rodziny, która nie miałaby kogoś na emigracji... Siostra męża pracuje w UK i my tez nie co roku jesteśmy w Święta razem, czasami się udaje; czasami nie ma takiej możliwości.
    Ściskam Ciebie i Twoje maluchy
    pa
    m.

    OdpowiedzUsuń
  10. nie tylko Ty tęsknisz za świętami w Polsce, uwierz mi my mamy to samo, chociaż pojawiła się nadzieja, że w przyszłym roku zjedziemy do Polski NA STAŁE i wtedy dopiero to będą święta :) A tymczasem te w UK też będą fajne, dobrze, że chociaż Skype istnieje, chociaz wiem że to nie do końca to samo.... pozdrawiam Cie serdecznie
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj znane to uczucie , znane . W zeszłym roku udało nam się być na święta w Polsce z rodziną . A w tym roku spędzimy ten czas raczej w dużo węższym gronie . Nasza trójka moja siostra i jej rodzinka , która też mieszka w Anglii .
    Ślicznie u Was Kasiu :)
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam pojęcia, jak to jest na emigracji, daleko od krewnych. Ale wydaje mi się, że p r a w i e c a ł y świat i tak masz przy sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. No faktycznie,ciężki to czas dla tych którzy z dala od DOMU,ale masz najbliższe Ci osoby przy sobie,wytrzymacie;))A chłopcy to widze tak jak u nas,jednakowe zabawki,inaczej wojna,pozdrawiam;))

    OdpowiedzUsuń
  14. Kasiu całuje ......macie siebie a to największy skarb..... tulam

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana! U Ciebie jak zawsze pięknie! Potrafiłaś stworzyć tak ciepły, przytulny dom z dala od bliskich, i to jest najważniejsze! Ja tez od kilku lat spędzam święta w małym gronie, więc doskonale Cię rozumiem. Usciski dla Was!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja juz sie przyzwyczailam do takch swiat,moze dlatego ze razem z mezem nie mamy juz rodzicow,,,,,,,,,,,,,,bardzo sie cieszymy kazda chwila spedzona razem............tobie zycze duzo radosci na swieta ,sciskam i buziaki wysylam:***

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana najważniejsza jest rodzina i jej obecność....Twoi mali " mikołaje " super...Fajne aranżacje...Cieplutkie buziaki pa....

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne zdjęcia Kasiu. Najważniejsze, że macie siebie. To na pewno będą radosne Święta. Pozdrawiam:) K.

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj,
    dobrze piszesz, tej jednak pustki w sercu w święta z dala od bliskich nie zrozumie ten kto nie doświadczył.
    My za wszelką cenę staramy się pojechać do Polski na święta, nie wyobrażam sobie świąt Bożego Narodzenia bez rodziców, mimo że mamy tutaj rodzinę mojego L i sporo Polaków to jednak to nie to co w domu :)
    Tym bardziej Cię rozumiem i wysyłam pozytywne emocje :)
    A Twoje Wygnanko śliczne i pomysł z bombeczkami w oknie chyba podkradnę ;)
    Buźka !

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam radę, stosuję ją na własne potrzeby i działa:) Pomyśl, co by było, gdybyś musiała święta spędzić sama i już będziesz zadowolona z tego, co jest:)))Pozdrawiam serdecznie, trzymaj się:)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Takie rozterki targały od wiek wieków wszystkich emigrantów.Powstawały wtedy piękne utwory,dzieła czy obrazy będące wynikiem tęsknoty za ojczyzną.Kasiu ciesz się obok smuteczków tym,że masz tak cudowne dzieci i za pewne męża,że świeci słońce i nas zaglądających do Ciebie z samymi dobrymi intencjami.Buziaki i uszy do góry,pa

    OdpowiedzUsuń
  22. Smutno tak jakoś się zrobiło. Ale macie siebie, dzieci...i to jest najważniejsze:)))
    Mieszkanko cudnie ubrane na święta...
    A ja dla poprawienia humoru zapraszam na moją świąteczną rozdawajkę:)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj Kasiu. Wiem co czujesz, ja spędziłam tylko raz w życiu takie święta i wiem co to znaczy. Masz super rodzinkę i to chyba najważniejsze że jesteście razem. Podpisuję się pod radą Kryski :). Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Pociesze Cie, moje to juz 5 Swieta spedzone w Irlandii bez calej rodzinki. pamietam jak to bylo po raz pierwszy tez bez wlasnej choinki, pokoj wynajmowany od kogos i jeszcze dzielony na pol z kolezanka. Jak to wszystko sie od tamtego czasu zmienilo. Przylecialam z znajomymi a teraz mam dziecko i moja mala rodzinke, a co najwazniejsze jestem szczesliwa. Bardzo dobrze Cie rozumie i przesylam gorace pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kasieńko, nie martw się:). Od Ciebie bije takie ciepło rodzinne i całą najbliższą rodzinkę masz przy sobie, będzie dobrze:)
    mocno ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Kasieńko, nie martw się! Najbliższą rodzinkę masz przy sobie, będzie dobrze:)
    ściskam mocno!
    P.s. pięknie zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  27. Masz przy sobie najblizsze osoby...nie smuc sie, chociaz wiem, ze tesknota ogromna.
    Sciskam :)))

    OdpowiedzUsuń
  28. Kochana już tak na tym świecie jest,że nie wszystko idzie tak jak byśmy chcieli. Masz cudowne dzieciaki,męża więc nie jesteś sama ale wiem,że się tęskni za domem rodzinnym i bliskimi.Święta już mają to do siebie,że tęsknota daje się bardziej we znaki niż zwykle...
    Ściskam i buziaki przesyłam

    OdpowiedzUsuń
  29. Świąteczne chwile bez bliskich to czas, który na emigracji najbardziej boli...

    Pamiętam pierwsze święta wielkanocne spędzone w pracy i jedyny wielkanocny akcent o jaki mogłam się postarać... kanapka z jajkiem i z rzeżuchą...
    Mimo wszystko ważne, że jesteście w czwórkę razem, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie w piątkę. Jest tutaj także Łukasza młodszy brat.

      Usuń
  30. Niech Cię w ten Dzień smutek nie dopada. Pomyśl ile bliskich wyśle swoje myśli w tym czasie! To tak jakby byli z Wami! :) Czasem jest tak w życiu, że to czego bardzo byśmy pragnęli jest nie do zdobycia. Ale nie wolno się smucić!
    Moc dobrych mysli ślę do Ciebie!
    Pa, Ewa

    OdpowiedzUsuń
  31. No smutne jest to, co piszesz, to jest prawda, że jednak najbardziej tęskni się do rodziny i wszystkich osób bliskich w kraju. A czy Wy w ogóle zamierzacie wracać czy już tak na dobre? Buziaki Iza !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być dwa lata...a już piąty rok niedługo... Nie umiem odpowiedzieć na Twoje pytanie.

      Usuń
  32. Widzisz czasami jest się tak blisko ka po drugiej stronie ulicy - a jednak jest sie samemu..... rodzina rodzinie nie równa....
    kto jest z wami sercem , jest przy was.... i to sie liczy. To nie kilometry dzielą ale oschłośc, zazdrośc, nienawiśc....
    masz przy sobie najbliższych i to sie liczy....
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jest w tym trochę prawdy. Można być samotnym nawet w tłumie. Miałam kiedyś w życiu taki epizod...

      Usuń
  33. kochana, dom i ciepełko jest tam, gdzie są Ci których najbardziej kochasz!Ty masz ich przy sobie, wiem, wiem, inni też są kochani, tyle, ze daleko...my też mamy brata z żoną w Anglii i w święta szczególnie za nimi tęsknimy!ale u Was jest tak uroczo i widać jak bardzo się kochacie, że te Swięta na pewno będą cudowne i rodzinne:)czego z całego serca Wam zyczę!Marta P.S. Ślicznie masz urządzone to swoje "wygnanko" oj ślicznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz tak jest że chyba każdy ma kogoś poza granicami Polski...smutne...
      Dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  34. Kasiu mogę się tylko domyślać jak to jest być daleko od bliskich w takich dniach jak te świąteczne... najważniejsze, że macie siebie nawzajem. Kochacie się i to się liczy, choć wiem , że łatwo nie jest tak widocznie miało być. Trzymam za Was mocno kciuki :)
    A domek macie przepiękny słońce:) strasznie mi się podoba u Was. Rzeczywiście ten stolik był piękny! Mnie trzeba było sprezdać... Oj gdybym tylko wiedziała:)))
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha Aniu uwielbiam Cię! Jeszcze wtedy się chyba nie znałyśmy. Sprzedałam bo już i tak nie było na niego miejsca w tych naszych apartamentach ;)

      Usuń
  35. Tak mi się przykro zrobiło, gdy przeczytałam ten post, bo BN to chyba najbardziej rodzinne święto ze wszystkich, myślę, że rozmowa z bliskimi za wiele nie pomoże, ale najfajniejsze jest to, że masz rodzinę, za którą wskoczyłabyś w ogień, piękny "domek na wygnanku" i stworzyłaś sobie azyl:) pozdrawiam serdecznie i przesyłam pozytywną energię

    OdpowiedzUsuń
  36. Oj chyba Ci się nie wydaje, polaków jest coraz więcej na wyspach.
    Dobrze wiem co czujesz, to będą moje szóste Święta daleko od domu rodzinnego. Wydaje się czasem, to tu jest teraz dom, ale gdy przychodzi ten wyjątkowy czas to tak bardzo chce być się w tym domu w Polsce. Ten gwar, kolędy, biadolenie nad pływającym karpiem w wannie.
    Dom gdzie serce Twoje, a, że kawałek został daleko to i tęsknota zjada troszeczkę.
    Ja w tym roku nareszcie będę miała kawałek rodziny u siebie, przyleci moja siostra ze swoją małą rodzinką, już dni odliczam i z niecierpliwości nogami przebieram, biegając z kąta w kąt w domu.
    Zawsze zachwycam się Twoim wystrojem, jest tak ciepło, przytulnie.
    Ściskam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Czasem trzeba coś wybrać albo mieć spokojną przyszłość z dala od najbliższych, albo mieć blisko wszystkich i martwić się codziennie czy starczy do pierwszego i na wszystko. Nie ma lepszych i gorszych wyborów (ani większego i mniejszego zła), to są nasze wybory i trzeba kroczyć dumnie, drogą którą się wybrało z podniesioną głową. Nawet gdy, zwłaszcza gdy jest ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  38. Witaj :)) Czas świąteczny ma to do siebie iż tęsknisz za najbliższymi, to całkiem zrozumiałe :)) Ale i tak jesteś prawdziwą szczęściarą mając taką fajną rodzinkę, taką swoją "własną", męża i synków:)) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  39. Kochana Kasiu, Twoja rodzinka z pewnością jest z Wami cały czas :) troszeczkę daleko, ale ważne, że jest :)
    Stworzyłaś dla swojej rodzinki prawdziwy i przepiękny dom :)
    Zazdroszczę sypialni ;) a fotel bujany faktycznie znam ;)))
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  40. Kasiu pieknie, delikatnie, przytulnie;)
    Chyba dobrze Ci sie wydaję że coraz więcej rodaków jest na wyspie...
    Wierzę, że mimo nieobecności rodziny święta będą wyjątkowe, bo masz przy sobie największe skarby;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  41. Kasiu tak to juz jest... nam tez bywalo cięzko, ale zycie róznie się układa. Jedna walivka... skąd ja to znam, jak dobrze... nawet nie wiesz.
    zatem trzymaj się tam, poszukaj moze polskiej mszy, u nas w Leeds był polski kościół i pasterka. Ale wiem ze kolędy są w angielkich nocami, czy jakoś tak, zawsve to jakaś namiastka.

    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja nie mam identyfikacji obrazkowej:)jest wyłączona:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  43. Dobrze że przynajmniej macie siebie...i ze się kochacie..reszta jakoś się ułoży...ale wiem że przykro gdy bliscy są tak daleko w ten magiczny czas..ja tęsknie za świetami w domu...te u tesciów nie mają tego czegoś...

    OdpowiedzUsuń
  44. Kasiu, trzymaj się. Najważniejsze, że jesteście razem i zdrowi. Bardzo pozytywnie o Was myślę i przesyłam dużo dobrej energii. Wszystkiego dobrego i uszy do góry! :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Wiem co czujesz:(
    Ja w tym roku po raz pierwszy po 10 latach spędzę Święta z moją siostrą:)Nie umiem nawet opisać mojej radości.
    We mnie wciąż żyje pamięć Świąt z dziecinnych lat, niestety los sprawił że odeszła najbliższa mi rodzina i każde Święta były dla mnie bardzo ciężkie i smutne.

    OdpowiedzUsuń
  46. Oj rozumiem co znacza kilometry od bliskich dlatego tym mocniej wiem co czujesz.....całe szczęście, że jest telefon, skype....można pogadać, zobaczyć sie w kamerce.....Ja od 2 lat juz jestem wśród swoich. Pozdrawiam serdecznie i jak zawsze - podziwiam Twoje cudne 4 kąty:)

    OdpowiedzUsuń
  47. Wszystkich najbliższych będziesz przecież miała przy sobie - tym się ciesz Kochana :) Cudnie miałaś udekorowane schody w zeszłym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie łam się kochana. Nie wiem jak będzie z Tobą, ale ja jak obchodziłam swoje pierwsze święta poza domem (też w Anglii) postanowiłam przygotować takie same potrawy, jak moja mama. Wiele godzin na telefonie, pisanie przepisów, szukanie produktów itd, itp, wszystko miało być takie same , nawet pączki były, bo to nasza rodzinna tradycja. Szkoda tylko, że nie mogłam znaleźć świeżych drożdży, dałam suszone i to tyle, że jak upiekłam to pączki wyszły taaakie twarde, że można było gwoździe w ścianę wbijać nimi zamiast młotka. I te właśnie pączki uratowały moje święta, bo takich stęsknionych było owego dnia u mnie więcej, a te pączki tak nas rozbawiły, że to były jedne ze wspanialszych świąt, śpiewaliśmy mnóstwo kolęd, nawet poszliśmy do kościoła na pasterkę, dla Angoli, bo polskiego w okolicy nie było. Do dzisiaj wspominam tamte święta i to są miłe wspomnienia. U Ciebie będzie tak samo, w dodatku masz cudne dziecię , ono na pewno pozwoli Ci dobrze spędzić te święta, życzę Ci tego z całego serca. :-)

    OdpowiedzUsuń
  49. Trzymaj się! bęzie dobrze. To nie pierwsze i pewnie nie ostatnie takie świeta:)

    OdpowiedzUsuń
  50. Witaj Kasiu, próbowałam napisać do Ciebie maila , ale niestety nie mogę, coś problem wyskakuje:( Ja podobnie jak Ty też jestem z rodziną w UK, już od kilku lat. To już nasze 8 święta tutaj, teraz inne bo jest z nami nasz synek, który będzie obchodził je 1szy raz w swym życiu:) Też jesteśmy sami, nasza 3ka, wszyscy daleko, gdyby to było tak proste, wsiąść i jechać do Polski, pewno jeździłabym tam co tydzień ale niestety w naszym przypadku to tylko kilka razy do roku.Pozdrawiam serdecznie z Wolverhampton:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze święta to ważne przeżycie dla takiego malca. Jak są dzieci, to święta wyglądają całkiem inaczej. Przynajmniej tak u nas było.
      Spróbuj jeszcze raz: kasiaszydlo@googlemail.com ;)

      Usuń
  51. Rozumiem Cie bardzo dobrze, choć ja staram się co drugie święta jechać do Pl, ale jeżdzę tylko z Natalka, bo Tolis musi pracować.Kiedy jestem tu czuję w czasie świąt ,że czegoś brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  52. Kiedy stawiam na wigilijnym stole dodatkowy talerz, zawsze myślę o tych, którzy święta spędzają nie tam, gdzie by chcieli, czasem samotni, czasem na obcej ziemi. Ty masz świadomość, że są bliscy, którzy Cię kochają i o Tobie myślą - już przez to nie jesteś samotna, nawet jeżeli wiele kilometrów od Polski. A przecież są ludzie, którzy na naszej ziemi spędzają święta w bardzo wąskim gronie, bo im się rodzina wykruszyła, lub "rozkruszyła". Ciesz się Świętami z całych sił, bo masz koło siebie to, co najcenniejsze i miłość płynącą z daleka. Zresztą Polacy i tak mają ojczyznę wdrukowaną w duszę. Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...