To będą moje czwarte święta w Anglii. Gdyby tylko była możliwość na pewno spędzalibyśmy je w Polsce. Niestety nie wszystko od nas zależy.
To z pozoru bardzo radosny czas, choinka, ozdoby, prezenty, wspólnie spędzone chwile. Jednak tak bardzo żal, że w takim wąskim, malutkim gronie. Tu nie ma naszych rodziców, babci, nie ma mojego brata z rodziną, nie ma żadnej cioci, nie ma wujka, nie ma kuzynów, kuzynek...
Nie przełamiemy się z nimi opłatkiem, nie zjemy wspólnej kolacji, nie będzie Pasterki, kolędowania...
Zawsze czegoś będzie nam brakować w tych dniach.
To takie uczucie znane chyba tylko tym co wyemigrowali.
...
A tak w ogóle czy nas tu jest na Wyspach coraz więcej czy mi się tylko wydaje?

Tak chyba los chciał, że my tu...a cała reszta 1600 km dalej....
Dobrze, że Mikołaj dzisiaj o nas nie zapomniał ;)
Aleks i Wojtuś o poranku.
Jeśli dziecko śpi z nową zabawką w łóżku to chyba znaczy tylko jedno, że prezent jest idealny :D
Obchodząc pierwsze święta tutaj, nie mieliśmy nawet choinki. Nie było nas na nią stać, a może były inne wydatki albo powody. Sama już nie pamiętam. Kiedy przyjeżdża się tylko z jedną walizką, wszystko jest potrzebne.
...
Tutaj nasze zeszłoroczne święta. Szkoda, że sprzedałam potem stoliczek z rozkładanym blatem...
![]() |
Boże Narodzenie 2011 |
![]() |
Boże Narodzenie 2011 |
Bardzo Wam dziękuję za tyle życzliwych słów, za komentarze, za maile.
Pozdrawiam
i
do następnego
K.
to rzeczywiście smutne, ale najważniejsze osoby w życiu masz przy sobie :*
OdpowiedzUsuńu Ciebie zawsze tak pięknie:) aż miło oglądać. Jeśli chodzi o Polaków na wyspach to nie mam pojęcia, tak naprawdę to jedni przyjeżdżają, jedni wracają (tak jak my), za kilka dni już będziemy w naszej ojczyźnie na zawsze, ach nie mogę się doczekać:)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjecia!!!
OdpowiedzUsuńNie smuć się, ważne, że wszystkie Twoje chłopaki są przy Tobie ;)
Znam to uczucie, też tak kiedyś na wyspach święta spędzałam ;( raz ściągnęłam rodzinę do siebie, to wpadli w wir i szał przecen ;), wiec w sumie tylko wigilia była taka polska, taka nasza ;)
Buziaki
Święta to wspaniały czas ,z jednej strony cieszymy się nimi , a z drugiej smucimy bo nie ma z nami osób , których byśmy bardzo chcieli żeby byli . Mojego Taty nie ma już 10 lat , a wydaje się jakby odszedł wczoraj ...podczas dzielenia się opłatkiem ja zawsze ryczę ...
OdpowiedzUsuńTule mocno.. dobrze, ze bedziesz miala blisko siebie najblizszych sercu :-) a nie ma mozliwosci by rodzice przylecieli do was na swieta? buziam :*
OdpowiedzUsuńzapomnialam dodac ze fotki jak zawsze rewelacja :-) a chlopcy - cudowni :-)
OdpowiedzUsuńDokładnie, swoją kochaną małą rodzinkę masz przy sobie, ale nie dziwię się też by mi było nie dokońca swojsko, bo to jednak Jedyne takie Święta w roku:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńRadości Ci Kochana życzę z Twojej kochanej rodzinki i świąt z nimi spędzonych.
OdpowiedzUsuńTęsknić się będzie, ale razem zawsze lżej :)
Buziaki :*
Wiesz, chyba nie ma w tej chwili w Polsce rodziny, która nie miałaby kogoś na emigracji... Siostra męża pracuje w UK i my tez nie co roku jesteśmy w Święta razem, czasami się udaje; czasami nie ma takiej możliwości.
OdpowiedzUsuńŚciskam Ciebie i Twoje maluchy
pa
m.
nie tylko Ty tęsknisz za świętami w Polsce, uwierz mi my mamy to samo, chociaż pojawiła się nadzieja, że w przyszłym roku zjedziemy do Polski NA STAŁE i wtedy dopiero to będą święta :) A tymczasem te w UK też będą fajne, dobrze, że chociaż Skype istnieje, chociaz wiem że to nie do końca to samo.... pozdrawiam Cie serdecznie
OdpowiedzUsuńAgnieszka
Oj znane to uczucie , znane . W zeszłym roku udało nam się być na święta w Polsce z rodziną . A w tym roku spędzimy ten czas raczej w dużo węższym gronie . Nasza trójka moja siostra i jej rodzinka , która też mieszka w Anglii .
OdpowiedzUsuńŚlicznie u Was Kasiu :)
Uściski
Nie mam pojęcia, jak to jest na emigracji, daleko od krewnych. Ale wydaje mi się, że p r a w i e c a ł y świat i tak masz przy sobie :-)
OdpowiedzUsuńNo faktycznie,ciężki to czas dla tych którzy z dala od DOMU,ale masz najbliższe Ci osoby przy sobie,wytrzymacie;))A chłopcy to widze tak jak u nas,jednakowe zabawki,inaczej wojna,pozdrawiam;))
OdpowiedzUsuńKasiu całuje ......macie siebie a to największy skarb..... tulam
OdpowiedzUsuńKochana! U Ciebie jak zawsze pięknie! Potrafiłaś stworzyć tak ciepły, przytulny dom z dala od bliskich, i to jest najważniejsze! Ja tez od kilku lat spędzam święta w małym gronie, więc doskonale Cię rozumiem. Usciski dla Was!!!!!!
OdpowiedzUsuńJa juz sie przyzwyczailam do takch swiat,moze dlatego ze razem z mezem nie mamy juz rodzicow,,,,,,,,,,,,,,bardzo sie cieszymy kazda chwila spedzona razem............tobie zycze duzo radosci na swieta ,sciskam i buziaki wysylam:***
OdpowiedzUsuńKochana najważniejsza jest rodzina i jej obecność....Twoi mali " mikołaje " super...Fajne aranżacje...Cieplutkie buziaki pa....
OdpowiedzUsuńAle ślicznie:)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia Kasiu. Najważniejsze, że macie siebie. To na pewno będą radosne Święta. Pozdrawiam:) K.
OdpowiedzUsuńWitaj,
OdpowiedzUsuńdobrze piszesz, tej jednak pustki w sercu w święta z dala od bliskich nie zrozumie ten kto nie doświadczył.
My za wszelką cenę staramy się pojechać do Polski na święta, nie wyobrażam sobie świąt Bożego Narodzenia bez rodziców, mimo że mamy tutaj rodzinę mojego L i sporo Polaków to jednak to nie to co w domu :)
Tym bardziej Cię rozumiem i wysyłam pozytywne emocje :)
A Twoje Wygnanko śliczne i pomysł z bombeczkami w oknie chyba podkradnę ;)
Buźka !
Mam radę, stosuję ją na własne potrzeby i działa:) Pomyśl, co by było, gdybyś musiała święta spędzić sama i już będziesz zadowolona z tego, co jest:)))Pozdrawiam serdecznie, trzymaj się:)))
OdpowiedzUsuńTakie rozterki targały od wiek wieków wszystkich emigrantów.Powstawały wtedy piękne utwory,dzieła czy obrazy będące wynikiem tęsknoty za ojczyzną.Kasiu ciesz się obok smuteczków tym,że masz tak cudowne dzieci i za pewne męża,że świeci słońce i nas zaglądających do Ciebie z samymi dobrymi intencjami.Buziaki i uszy do góry,pa
OdpowiedzUsuńSmutno tak jakoś się zrobiło. Ale macie siebie, dzieci...i to jest najważniejsze:)))
OdpowiedzUsuńMieszkanko cudnie ubrane na święta...
A ja dla poprawienia humoru zapraszam na moją świąteczną rozdawajkę:)))
Witaj Kasiu. Wiem co czujesz, ja spędziłam tylko raz w życiu takie święta i wiem co to znaczy. Masz super rodzinkę i to chyba najważniejsze że jesteście razem. Podpisuję się pod radą Kryski :). Trzymaj się :)
OdpowiedzUsuńPociesze Cie, moje to juz 5 Swieta spedzone w Irlandii bez calej rodzinki. pamietam jak to bylo po raz pierwszy tez bez wlasnej choinki, pokoj wynajmowany od kogos i jeszcze dzielony na pol z kolezanka. Jak to wszystko sie od tamtego czasu zmienilo. Przylecialam z znajomymi a teraz mam dziecko i moja mala rodzinke, a co najwazniejsze jestem szczesliwa. Bardzo dobrze Cie rozumie i przesylam gorace pozdrowienia :)
OdpowiedzUsuńKasieńko, nie martw się:). Od Ciebie bije takie ciepło rodzinne i całą najbliższą rodzinkę masz przy sobie, będzie dobrze:)
OdpowiedzUsuńmocno ściskam!
Kasieńko, nie martw się! Najbliższą rodzinkę masz przy sobie, będzie dobrze:)
OdpowiedzUsuńściskam mocno!
P.s. pięknie zdjęcia!
Masz przy sobie najblizsze osoby...nie smuc sie, chociaz wiem, ze tesknota ogromna.
OdpowiedzUsuńSciskam :)))
Kochana już tak na tym świecie jest,że nie wszystko idzie tak jak byśmy chcieli. Masz cudowne dzieciaki,męża więc nie jesteś sama ale wiem,że się tęskni za domem rodzinnym i bliskimi.Święta już mają to do siebie,że tęsknota daje się bardziej we znaki niż zwykle...
OdpowiedzUsuńŚciskam i buziaki przesyłam
Świąteczne chwile bez bliskich to czas, który na emigracji najbardziej boli...
OdpowiedzUsuńPamiętam pierwsze święta wielkanocne spędzone w pracy i jedyny wielkanocny akcent o jaki mogłam się postarać... kanapka z jajkiem i z rzeżuchą...
Mimo wszystko ważne, że jesteście w czwórkę razem, prawda?
Właściwie w piątkę. Jest tutaj także Łukasza młodszy brat.
UsuńNiech Cię w ten Dzień smutek nie dopada. Pomyśl ile bliskich wyśle swoje myśli w tym czasie! To tak jakby byli z Wami! :) Czasem jest tak w życiu, że to czego bardzo byśmy pragnęli jest nie do zdobycia. Ale nie wolno się smucić!
OdpowiedzUsuńMoc dobrych mysli ślę do Ciebie!
Pa, Ewa
No smutne jest to, co piszesz, to jest prawda, że jednak najbardziej tęskni się do rodziny i wszystkich osób bliskich w kraju. A czy Wy w ogóle zamierzacie wracać czy już tak na dobre? Buziaki Iza !!!
OdpowiedzUsuńMiało być dwa lata...a już piąty rok niedługo... Nie umiem odpowiedzieć na Twoje pytanie.
UsuńWidzisz czasami jest się tak blisko ka po drugiej stronie ulicy - a jednak jest sie samemu..... rodzina rodzinie nie równa....
OdpowiedzUsuńkto jest z wami sercem , jest przy was.... i to sie liczy. To nie kilometry dzielą ale oschłośc, zazdrośc, nienawiśc....
masz przy sobie najbliższych i to sie liczy....
pozdrawiam
Oj jest w tym trochę prawdy. Można być samotnym nawet w tłumie. Miałam kiedyś w życiu taki epizod...
Usuńkochana, dom i ciepełko jest tam, gdzie są Ci których najbardziej kochasz!Ty masz ich przy sobie, wiem, wiem, inni też są kochani, tyle, ze daleko...my też mamy brata z żoną w Anglii i w święta szczególnie za nimi tęsknimy!ale u Was jest tak uroczo i widać jak bardzo się kochacie, że te Swięta na pewno będą cudowne i rodzinne:)czego z całego serca Wam zyczę!Marta P.S. Ślicznie masz urządzone to swoje "wygnanko" oj ślicznie...
OdpowiedzUsuńTeraz tak jest że chyba każdy ma kogoś poza granicami Polski...smutne...
UsuńDziękuję za miłe słowa!
Kasiu mogę się tylko domyślać jak to jest być daleko od bliskich w takich dniach jak te świąteczne... najważniejsze, że macie siebie nawzajem. Kochacie się i to się liczy, choć wiem , że łatwo nie jest tak widocznie miało być. Trzymam za Was mocno kciuki :)
OdpowiedzUsuńA domek macie przepiękny słońce:) strasznie mi się podoba u Was. Rzeczywiście ten stolik był piękny! Mnie trzeba było sprezdać... Oj gdybym tylko wiedziała:)))
buziaki
Haha Aniu uwielbiam Cię! Jeszcze wtedy się chyba nie znałyśmy. Sprzedałam bo już i tak nie było na niego miejsca w tych naszych apartamentach ;)
UsuńTak mi się przykro zrobiło, gdy przeczytałam ten post, bo BN to chyba najbardziej rodzinne święto ze wszystkich, myślę, że rozmowa z bliskimi za wiele nie pomoże, ale najfajniejsze jest to, że masz rodzinę, za którą wskoczyłabyś w ogień, piękny "domek na wygnanku" i stworzyłaś sobie azyl:) pozdrawiam serdecznie i przesyłam pozytywną energię
OdpowiedzUsuńOj chyba Ci się nie wydaje, polaków jest coraz więcej na wyspach.
OdpowiedzUsuńDobrze wiem co czujesz, to będą moje szóste Święta daleko od domu rodzinnego. Wydaje się czasem, to tu jest teraz dom, ale gdy przychodzi ten wyjątkowy czas to tak bardzo chce być się w tym domu w Polsce. Ten gwar, kolędy, biadolenie nad pływającym karpiem w wannie.
Dom gdzie serce Twoje, a, że kawałek został daleko to i tęsknota zjada troszeczkę.
Ja w tym roku nareszcie będę miała kawałek rodziny u siebie, przyleci moja siostra ze swoją małą rodzinką, już dni odliczam i z niecierpliwości nogami przebieram, biegając z kąta w kąt w domu.
Zawsze zachwycam się Twoim wystrojem, jest tak ciepło, przytulnie.
Ściskam i pozdrawiam :)
Czasem trzeba coś wybrać albo mieć spokojną przyszłość z dala od najbliższych, albo mieć blisko wszystkich i martwić się codziennie czy starczy do pierwszego i na wszystko. Nie ma lepszych i gorszych wyborów (ani większego i mniejszego zła), to są nasze wybory i trzeba kroczyć dumnie, drogą którą się wybrało z podniesioną głową. Nawet gdy, zwłaszcza gdy jest ciężko.
OdpowiedzUsuńKochana Kasiu, Twoja rodzinka z pewnością jest z Wami cały czas :) troszeczkę daleko, ale ważne, że jest :)
OdpowiedzUsuńStworzyłaś dla swojej rodzinki prawdziwy i przepiękny dom :)
Zazdroszczę sypialni ;) a fotel bujany faktycznie znam ;)))
Pozdrawiam serdecznie :)
Kasia
Kasiu pieknie, delikatnie, przytulnie;)
OdpowiedzUsuńChyba dobrze Ci sie wydaję że coraz więcej rodaków jest na wyspie...
Wierzę, że mimo nieobecności rodziny święta będą wyjątkowe, bo masz przy sobie największe skarby;)
Pozdrawiam cieplutko
Kasiu tak to juz jest... nam tez bywalo cięzko, ale zycie róznie się układa. Jedna walivka... skąd ja to znam, jak dobrze... nawet nie wiesz.
OdpowiedzUsuńzatem trzymaj się tam, poszukaj moze polskiej mszy, u nas w Leeds był polski kościół i pasterka. Ale wiem ze kolędy są w angielkich nocami, czy jakoś tak, zawsve to jakaś namiastka.
buziaki!
Ja nie mam identyfikacji obrazkowej:)jest wyłączona:)pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDobrze że przynajmniej macie siebie...i ze się kochacie..reszta jakoś się ułoży...ale wiem że przykro gdy bliscy są tak daleko w ten magiczny czas..ja tęsknie za świetami w domu...te u tesciów nie mają tego czegoś...
OdpowiedzUsuńKasiu, trzymaj się. Najważniejsze, że jesteście razem i zdrowi. Bardzo pozytywnie o Was myślę i przesyłam dużo dobrej energii. Wszystkiego dobrego i uszy do góry! :)
OdpowiedzUsuńWiem co czujesz:(
OdpowiedzUsuńJa w tym roku po raz pierwszy po 10 latach spędzę Święta z moją siostrą:)Nie umiem nawet opisać mojej radości.
We mnie wciąż żyje pamięć Świąt z dziecinnych lat, niestety los sprawił że odeszła najbliższa mi rodzina i każde Święta były dla mnie bardzo ciężkie i smutne.
Oj rozumiem co znacza kilometry od bliskich dlatego tym mocniej wiem co czujesz.....całe szczęście, że jest telefon, skype....można pogadać, zobaczyć sie w kamerce.....Ja od 2 lat juz jestem wśród swoich. Pozdrawiam serdecznie i jak zawsze - podziwiam Twoje cudne 4 kąty:)
OdpowiedzUsuńZłociście ;) magicznie ;)
OdpowiedzUsuńWszystkich najbliższych będziesz przecież miała przy sobie - tym się ciesz Kochana :) Cudnie miałaś udekorowane schody w zeszłym roku :)
OdpowiedzUsuńNie łam się kochana. Nie wiem jak będzie z Tobą, ale ja jak obchodziłam swoje pierwsze święta poza domem (też w Anglii) postanowiłam przygotować takie same potrawy, jak moja mama. Wiele godzin na telefonie, pisanie przepisów, szukanie produktów itd, itp, wszystko miało być takie same , nawet pączki były, bo to nasza rodzinna tradycja. Szkoda tylko, że nie mogłam znaleźć świeżych drożdży, dałam suszone i to tyle, że jak upiekłam to pączki wyszły taaakie twarde, że można było gwoździe w ścianę wbijać nimi zamiast młotka. I te właśnie pączki uratowały moje święta, bo takich stęsknionych było owego dnia u mnie więcej, a te pączki tak nas rozbawiły, że to były jedne ze wspanialszych świąt, śpiewaliśmy mnóstwo kolęd, nawet poszliśmy do kościoła na pasterkę, dla Angoli, bo polskiego w okolicy nie było. Do dzisiaj wspominam tamte święta i to są miłe wspomnienia. U Ciebie będzie tak samo, w dodatku masz cudne dziecię , ono na pewno pozwoli Ci dobrze spędzić te święta, życzę Ci tego z całego serca. :-)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się! bęzie dobrze. To nie pierwsze i pewnie nie ostatnie takie świeta:)
OdpowiedzUsuńWitaj Kasiu, próbowałam napisać do Ciebie maila , ale niestety nie mogę, coś problem wyskakuje:( Ja podobnie jak Ty też jestem z rodziną w UK, już od kilku lat. To już nasze 8 święta tutaj, teraz inne bo jest z nami nasz synek, który będzie obchodził je 1szy raz w swym życiu:) Też jesteśmy sami, nasza 3ka, wszyscy daleko, gdyby to było tak proste, wsiąść i jechać do Polski, pewno jeździłabym tam co tydzień ale niestety w naszym przypadku to tylko kilka razy do roku.Pozdrawiam serdecznie z Wolverhampton:)
OdpowiedzUsuńPierwsze święta to ważne przeżycie dla takiego malca. Jak są dzieci, to święta wyglądają całkiem inaczej. Przynajmniej tak u nas było.
UsuńSpróbuj jeszcze raz: kasiaszydlo@googlemail.com ;)
Rozumiem Cie bardzo dobrze, choć ja staram się co drugie święta jechać do Pl, ale jeżdzę tylko z Natalka, bo Tolis musi pracować.Kiedy jestem tu czuję w czasie świąt ,że czegoś brakuje.
OdpowiedzUsuńKiedy stawiam na wigilijnym stole dodatkowy talerz, zawsze myślę o tych, którzy święta spędzają nie tam, gdzie by chcieli, czasem samotni, czasem na obcej ziemi. Ty masz świadomość, że są bliscy, którzy Cię kochają i o Tobie myślą - już przez to nie jesteś samotna, nawet jeżeli wiele kilometrów od Polski. A przecież są ludzie, którzy na naszej ziemi spędzają święta w bardzo wąskim gronie, bo im się rodzina wykruszyła, lub "rozkruszyła". Ciesz się Świętami z całych sił, bo masz koło siebie to, co najcenniejsze i miłość płynącą z daleka. Zresztą Polacy i tak mają ojczyznę wdrukowaną w duszę. Wesołych Świąt!
OdpowiedzUsuń